strona glownaforumredakcjapolecamygaleriaMapa strony
Biblioteka
Recenzje
Solucje
Poradniki
Porównania
Zapowiedzi
Inne
Wasze arty
Inne
Linki
The Estil
Starszyzna
Tajemny Portal
Witamy, Gość. Zaloguj się, lub zarejestruj proszę.
Wrzesień 09, 2010, 11:53:01
Nazwa użytkownika: Hasło:
Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Zapomniałeś hasła?


Recenzja Borderlans PDF Drukuj E-mail
Napisał: Majki   
wtorek, 02 luty 2010
Po długiej przerwie w aktualizacjach publikujemy dzisiaj recenzję gry, która sporo namieszała w RPG-owym światku. Panie i Panowie, przed Wami Borderlands. Jak twórcy gry wywiązali się z zapowiedzi, czy do dyspozycji na prawdę mamy tak wiele broni i czy warto się tym tytułem zainteresować - na te i inne pytania odpowie dzisiaj Majki!

Borderlands. Przez pewien czas, ten tytuł był doskonale znany każdemu fanowi fpsów. Dlaczego?

Twórcy po ogłoszeniu, że gra jest w produkcji chełpili się MILIONAMI brońmi i otwartym wielkim światem. Oczywiście było to wyciągnięcie lepkiej łapy w stronę graczy, bo chyba każdy chciałby zobaczyć miliony żelastwa, z którego możemy eksterminować wrogów, nie?

Co ciekawe, miały w to wchodzić elementy RPG, czyli skille, levele, klasy postaci. Potem, jak ręką

odjął, o grze ucichło.Nagle, parę miesięcy przed premierą, twórcy zmienili cały silnik graficzny. Dla niektórych był to świetny pomysł, dla innych gra straciła mroczny klimat. Niestety, ci drudzy mięli rację. Na początku, gra nie dominowała graficznie, ale z monitora wylewały się same ciemne barwy. Aby zmienić grafikę gry, twórcy użyli tzw. Cel shadingu,który zmienił grę (graficznie) w komiks. Borderlands stracił na klimacie, ale zyskał na nowości, bo taka grafika prawie w ogóle się nie starzeje. Ilość broni też się zmieniła. Już nie okrąglutki milion ale 670 000. Też dużo, ale to już nie jest ta siedmiocyfrowa liczba, która wywołała tyle zamętu. Mimo zmian, pobiegłem do sklepu, zapłaciłem, zainstalowałem i... padłem.

 Podnosząc się z ziemi, po pierwszym szoku graficznym, zauważyłem, że akcja gry toczy się na planecie Pandor, która wyglądem przypomina Ziemię po III wojnie światowej. Wszechobecny złom, kości i brak ludzi potęguje to wrażenie. Ale, jakoś się tu ludziom wiedzie, siedzą cały czas w bunkrach a w skrzynkach pocztowych trzymają granaty. Niestety nawet się nie pokazali, kiedy przybyłem do pierwszej osady.A kim przybyłem? Po co?Zarys fabularny jest prosty, czterech najemników przybywa na Pandorę, żeby odnaleźć Skarbiec, w którym podobno ktoś schował dużo fajnych (i drogich) rzeczy. Jednak nik nie pamięta gdzie on jest i czy w ogóle istnieje.  

Poszukamy Skarbca czterema postaciami czyli:

- Żołnierzem, który jest specjalistą w...broniach, ma składani działko, którym rzuca, ono rozkłada się i strzela.

Typowa nudna klasa dla każuali.

- Bersekerem, albo Brickiem jak kto woli. Yu jest ciekawiej, facet ma ciężkie piąchy którymi świetnie włada. Na dodatek, kiedy wpadnie

w szał jego obrażenia wręcz wzrastają.

- Łowcą, który niczym nie różni się od Żołnierza. Hunter nosi na ramieniu ptaszka, który jest takim pr0sem, że na hita zabija bardzo ciężkiemoby. Wiadomo, jest to najlepsza klasa w grze, ale imo granie nim to nuda.

- Czarodziejką, która nie dość, że jest ładna, to jeszcze wymiata w magii żywiołów i może być czasowo niewidzialna. Dobra, ciekawa postać ale absolunie nie dla początkujących.

Jak już dokonałem tego arcytrudnego wyboru, dostałem do ręki moją pierwszą klamkę i poszedłem kogoś ustrzelić.

Pociski jak w CoDzie lecą tam gdzie celujemy (ukłon w stronę shooterowców), ale zadają określone obrażenia np. 5 (ukłon w stronę RPGowców), więc tylko headshot (czasami) kończy sprawę. Pierwszy bandzior padł na ziemię i już mam pierwsze odczucia. Zero realizmu, bo w niektórych ładowałem 3 magazynki i dalej stali. No, ale to tylko gra nie?

W produkcjach tego typu, powinno być zatrzęsienie mobów do cięcia, ale niestety. W grze jest max 30 modeli przeciwników a reszta to tylko ich modyfikacje np. zwykły bandyta, tylko z większą ilością hp i inną bronią. Ale do tego można się przyzwyczaić, w końcu kupiłem tą grę dla broni.

Zacząłem zgrzytać zębami i gryźć myszkę, kiedy uświadomiłem sobie, że zrobili mnie w bambuko. Konstrukcji broni jest max 30. A te pozostałe 540 000? To ich modyfikacje, lufa w innym kolorze, czy broń strzela jeszcze ogniem. Szkoda, twórcy poszli na łatwiznę.

Fabułę budują questy. A zadania te, są prymitywne jak pijany nastolatek. Idź, zabij, pozbieraj, wróć. I tak całą grę. Noi czasami mamy gdzieś dojść i iść dalej. Ale w Diablo było to samo i wiemy o co tu chodzi i gdzie mamy fabułę. Tu chodzi i rzeź, flaki, krew, zużyte łuski na ziemi, trupy. I loot. Wszystkie zadania polegają na zabijaniu, ale wiem, że osobie która kupiła taką grę

sprawia to przyjemność. I tu jest fajnie, bo krew się leje, nogi latają (ręce też), posoka chlapie na ekran a lufa aż skwierczy. Co do co-opa...jest średni. Lagi nie dotyczą tylko tego co na ekranie, ale też tego co słychać i wszystko działa z dziwnym opóźnieniem...ale jak grałem z kolegą

we dwóch, to fajnie się grao, bo wczucie się+ mikrofony daje świetny klimat.

Grę polecam fanom prostych gier, którzy lubią pozabijać sobie trochę mobów. Borderlands może ma wady, ale osobiście lubię takie gry i dobrze spędziłem przy niej czas.

Oceną końcową będzie słabe 7/10 ale fan hack n'slashów może dodać jedno oczko. Oddajmy to grze, że nie ma takiej drugiej gry na rynku.

Wydaje mi się, że druga część edzie niebo lepsza, bo ta jest imo tylko zwiadem :)

Skomentuj

 
dalej »

Komentarze użytkowników
Musisz się zalogować.

© 2007 RPG WARS - gry RPG, cRPG, Diablo, Gothic, SpellForce, Baldur's Gate

Najlepsze darmowe gry online


Design by NETTEAM